imie: z Naszego Dziennika zapodal Polak - czas: July 22, 1999 at 19:08:42
Panie Generale, jak doszlo do tego, ze zostal Pan zawodowym wojskowym? - Pochodze ze starej rycerskiej rodziny. Tradycje wojskowe przekazywane byly w niej z pokolenia na pokolenie. Tradycja glosi, ze gdy Niemcy pod wodza Henryka V napadli na Polske, zas król Polski Boleslaw Krzywousty organizowal partyzantke nekajaca wojska niemieckie, jeden z moich przodków dowodzil partyzanckim oddzialem. Raniony w potyczce dostal sie w rece Niemców, którzy torturami usilowali wydobyc od niego informacje o miejscu postoju polskiego króla. Mój przodek okazal sie nieczuly na tortury, nie zdradzil swego króla, a ten w nagrode nadal mu przydomek, pózniej zas herb, Nieczuja. Jakie byly drogi do realizacji tego zamierzenia? - Jeszcze w szkole bylem harcerzem. Po ukonczeniu Gimnazjum Humanistycznego w Przeworsku wstapilem do Szkoly Podchorazych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej, po ukonczeniu której uzyskalem stopien podporucznika i dostalem przydzial do 5 Pulku Strzelców Podhalanskich w Przemyslu. Od razu zostalem skierowany do podoficerskiej kompanii szkolnej ckm-ów. Nastepnie zostalem dowódca plutonu ckm, potem dowódca kompanii i wykladowca Dywizyjnego Kursu Podchorazych 22 Dywizji Piechoty Górskiej. W latach 1936-1937 bylem wykladowca w Batalionie Szkolnym Podchorazych Rezerwy w Zambrowie. Nastepnie w latach 1937-1939 pelnilem funkcje wykladowcy w Osrodku Wyszkolenia Rezerw Piechoty w Rózanie nad Narwia. Jako porucznik ukonczylem kapitanski kurs dowódców, a nastepnie kurs przeciwpancerny w Rembertowie. W 1939 r. zostalem przedstawiony do awansu na stopien kapitana. Gdzie walczyl Pan we wrzesniu 1939 r.? -Zostalem wówczas dowódca 5 Kompanii II Batalionu 115 Pulku Piechoty, a nastepnie 2 Kompanii I Batalionu 116 Pulku Piechoty, 41 Rezerwowej Dywizji Piechoty Grupy Operacyjnej "Wyszków". Za zwycieski bój pod Malinówka zostalem odznaczony Krzyzem Walecznych. Gdy po kapitulacji naszej dywizji dostalem sie do niemieckiej niewoli, bardzo szybko z niej zbieglem i przedostalem sie do Lwowa. Tam zastala Pana wiesc o wkroczeniu Sowietów do Polski. Jak potoczyly sie Panskie losy w okresie okupacji? - We Lwowie zorganizowalem Polska Organizacje Wojskowa "Lwów". Potem nawiazalem kontakt z pulkownikiem Janem Sokolowskim, komendantem lwowskiego okregu Zwiazku Walki Zbrojnej i przekazalem moja organizacje. Sam zostalem mianowany pierwszym komendantem miasta Lwowa. Po pewnym czasie, scigany przez sowieckie organy bezpieczenstwa, musialem opuscic miasto i w kwietniu 1940 r. przedostalem sie do Generalnego Gubernatorstwa. Po krótkim pobycie u rodziny w Przeworsku przybylem do Krakowa, gdzie trafilem do sztabu krakowskiego okregu ZWZ i objalem obowiazki oficera broni, awansujac do stopnia kapitana. Tam w 1942 r. przystapilem do organizowania Szefostwa Produkcji Konspiracyjnej Broni Okregu Krakowskiego Armii Krajowej. W zorganizowanych i kierowanych przeze mnie wytwórniach wyprodukowano m.in. 100 tys. granatów i 1.000 pistoletów maszynowych "Sten", a takze wiele innych srodków walki. W 1943 r. zostalem awansowany do stopnia majora i odznaczony Zlotym Krzyzem Zaslugi z Mieczami. Czy mial Pan mozliwosc bezposredniego udzialu w walce? - W 1943 r. komendant okregu skierowal mnie do sluzby liniowej. Bardzo sie z tego cieszylem, gdyz pragnalem walczyc z wrogiem. Zostalem inspektorem Inspektoratu Rejonowego AK kryptonim "Miara", który obejmowal obwody: Miechów, Olkusz i Pinczów. Funkcje te pelnilem do stycznia 1945 r. - rozwiazania AK. Poslugiwalem sie w tym okresie pseudonimami "Tysiac" i "Bolko". Jak potraktowaly Pana komunistyczne wladze PRL? - W styczniu 1945 r. odmówilem podporzadkowania podleglych mi oddzialów komunistycznemu rzadowi w Lublinie i pozostalem wierny prawowitemu rzadowi RP w Londynie. Wraz z grupa bylych zolnierzy postanowilem po wojnie wyjechac w rejon Elblaga, gdzie przystapilem do realizacji swoich dawnych marzen spóldzielczych. Rozpoczelismy gospodarowanie na roli, organizujac spóldzielnie. O ile mi wiadomo, oprócz dzialalnosci w srodowisku zolnierzy AK prowadzi Pan równiez ozywiona dzialalnosc religijna. - Dzieki Bogu i wstawiennictwu Matki Bozej ocalalem wiele razy zarówno w czasie wojny, jak i pózniej, gdy znalazlem sie w kazamatach UB. Juz w 1939 roku, gdy przekradlem sie przez granice i zostalem zatrzymany na terenie Generalnej Guberni, zandarm niemiecki zobaczyl wyciagniety z mojej lewej kieszeni ryngraf z Matka Boska Czestochowska, który znalazlem podczas bojów nad Bugiem, wzial go do reki, popatrzyl i powiedzial: "Matka Boska Czestochowska", a gdy potwierdzilem skinieniem glowy, niespodziewanym gestem dloni wskazal mi, ze jestem wolny. Gdy wyszedlem na zewnatrz, od razu w duchu podziekowalem Maryi. Czym jest Gwardia Jezusa i Maryi? - Jej podstawowa komórka organizacyjna i modlitewna jest Kolo (Róza) Rycerskie, na którego czele stoi przodownik (zelator). Kolo liczy 15 czlonków - rycerzy. Piec kól tworzy Grupe Rycerska, na czele której stoi przewodnik. Takich grup mamy juz dziesiec. W sumie nasza Gwardia liczy juz okolo 800 czlonków. Obowiazuje nas czyn, slowo i modlitwa. Do najwazniejszych obowiazków rycerzy Gwardii nalezy codzienne odmawianie jednej tajemnicy Rózanca i codzienne odmawianie co najmniej jednej dziesiatki koronki do Milosierdzia Bozego, jak równiez uczestniczenie w miare mozliwosci w organizowanych przez Gwardie nabozenstwach do Milosierdzia Bozego i Niepokalanego Serca Maryi, a takze w innych wystapieniach modlitewnych. Zajmujemy sie tez akcjami dobroczynnymi, zwlaszcza pomoca chorym. Dziekuje za rozmowe. |