Droga do niepodleglosci.


[ Czytaj odpowiedzi ] [ Wpisz swoj komentarz ] [ Otwarty Mikrofon - Forum Dyskusyjne ]

imie: z Naszego Dziennika zapodal Polak - czas: July 22, 1999 at 19:08:42


Droga do niepodleglosci
General Boleslaw Michal Nieczuja-Ostrowski (ur. 29 wrzesnia 1907 r. w Haliczu) w czasie wojny zorganizowal Polska Organizacje Wojskowa (POW) "Lwów" w sile 11 kompanii. Od sierpnia 1942 r. rozpoczal organizacje Szefostwa Produkcji Konspiracyjnej Broni Okregu Krakowskiego Armii Krajowej i stanal na jego czele. Od wrzesnia 1943 r. do stycznia 1945 r. pelnil funkcje inspektora Inspektoratu Rejonowego AK. Byl dowódca 106 Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Pod jego dowództwem sluzyl m.in. Józef Deskur - brat kardynala Andrzeja Deskura. Wspomagal ja tez sam pózniejszy kardynal, a takze jego ojciec sp. Andrzej Deskur - dziedzic Sancygniowa, który wspóldzialal ze sztabem dywizji i kwatermistrzostwem jej oddzialów stacjonujacych na Knyszynie i w lasach sancygniowskich. Po wojnie general byl trzykrotnie aresztowany. Doswiadczyl dlugiego i brutalnego sledztwa. Na podstawie oszczerczych zarzutów zostal dwukrotnie skazany na kare smierci: za rzekoma "zdrade Ojczyzny i wspólprace z Niemcami". Spreparowany akt oskarzenia otrzymal dopiero po pieciu latach. Przesiedzial 270 dni w celi smierci. Po siedmiu latach i trzech miesiacach wyszedl na wolnosc. 11 listopada 1991 r. z rak prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej otrzymal stopien generala brygady. Jest zalozycielem Gwardii Jezusa i Maryi, inspirowanej naukami blogoslawionej siostry Faustyny Kowalskiej. Gwardia zajmuje sie szerzeniem nabozenstwa do Milosierdzia Bozego. Na ogólnopolskim zjezdzie Swiatowego Zwiazku Zolnierzy Armii Krajowej w 1990 r. zostal wybrany do jego Rady Naczelnej. General Boleslaw Michal Nieczuja-Ostrowski jest odznaczony m.in. Orderem Virtuti Militari V klasy, trzykrotnie Krzyzem Walecznych, Zlotym Krzyzem Zaslugi z Mieczami, wysokim odznaczeniem papieskim "Pro Ecclesia et Pontifice". Posiada honorowe obywatelstwo miast Elblaga i Miechowa. Jest autorem wielu publikacji, w tym ksiazek "Rzeczpospolita Partyzancka" i "Drogi Milosci Bozej".

Panie Generale, jak doszlo do tego, ze zostal Pan zawodowym wojskowym?

- Pochodze ze starej rycerskiej rodziny. Tradycje wojskowe przekazywane byly w niej z pokolenia na pokolenie. Tradycja glosi, ze gdy Niemcy pod wodza Henryka V napadli na Polske, zas król Polski Boleslaw Krzywousty organizowal partyzantke nekajaca wojska niemieckie, jeden z moich przodków dowodzil partyzanckim oddzialem. Raniony w potyczce dostal sie w rece Niemców, którzy torturami usilowali wydobyc od niego informacje o miejscu postoju polskiego króla. Mój przodek okazal sie nieczuly na tortury, nie zdradzil swego króla, a ten w nagrode nadal mu przydomek, pózniej zas herb, Nieczuja.
Jeden z moich przodków walczyl w Powstaniu Styczniowym. Po jego upadku schronil sie w zaborze austriackim, gdzie mial gospodarstwo. Tam udawal chlopa. Od tego czasu moja rodzina mieszkala w Galicji. Ojciec mój, Michal, byl tam inspektorem policji. Majac takie tradycje rodzinne, od dziecka chcialem zostac zolnierzem niepodleglej Polski.

Jakie byly drogi do realizacji tego zamierzenia?

- Jeszcze w szkole bylem harcerzem. Po ukonczeniu Gimnazjum Humanistycznego w Przeworsku wstapilem do Szkoly Podchorazych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej, po ukonczeniu której uzyskalem stopien podporucznika i dostalem przydzial do 5 Pulku Strzelców Podhalanskich w Przemyslu. Od razu zostalem skierowany do podoficerskiej kompanii szkolnej ckm-ów. Nastepnie zostalem dowódca plutonu ckm, potem dowódca kompanii i wykladowca Dywizyjnego Kursu Podchorazych 22 Dywizji Piechoty Górskiej. W latach 1936-1937 bylem wykladowca w Batalionie Szkolnym Podchorazych Rezerwy w Zambrowie. Nastepnie w latach 1937-1939 pelnilem funkcje wykladowcy w Osrodku Wyszkolenia Rezerw Piechoty w Rózanie nad Narwia. Jako porucznik ukonczylem kapitanski kurs dowódców, a nastepnie kurs przeciwpancerny w Rembertowie. W 1939 r. zostalem przedstawiony do awansu na stopien kapitana.

Gdzie walczyl Pan we wrzesniu 1939 r.?

-­Zostalem wówczas dowódca 5 Kompanii II Batalionu 115 Pulku Piechoty, a nastepnie 2 Kompanii I Batalionu 116 Pulku Piechoty, 41 Rezerwowej Dywizji Piechoty Grupy Operacyjnej "Wyszków". Za zwycieski bój pod Malinówka zostalem odznaczony Krzyzem Walecznych. Gdy po kapitulacji naszej dywizji dostalem sie do niemieckiej niewoli, bardzo szybko z niej zbieglem i przedostalem sie do Lwowa.

Tam zastala Pana wiesc o wkroczeniu Sowietów do Polski. Jak potoczyly sie Panskie losy w okresie okupacji?

- We Lwowie zorganizowalem Polska Organizacje Wojskowa "Lwów". Potem nawiazalem kontakt z pulkownikiem Janem Sokolowskim, komendantem lwowskiego okregu Zwiazku Walki Zbrojnej i przekazalem moja organizacje. Sam zostalem mianowany pierwszym komendantem miasta Lwowa. Po pewnym czasie, scigany przez sowieckie organy bezpieczenstwa, musialem opuscic miasto i w kwietniu 1940 r. przedostalem sie do Generalnego Gubernatorstwa. Po krótkim pobycie u rodziny w Przeworsku przybylem do Krakowa, gdzie trafilem do sztabu krakowskiego okregu ZWZ i objalem obowiazki oficera broni, awansujac do stopnia kapitana. Tam w 1942 r. przystapilem do organizowania Szefostwa Produkcji Konspiracyjnej Broni Okregu Krakowskiego Armii Krajowej. W zorganizowanych i kierowanych przeze mnie wytwórniach wyprodukowano m.in. 100 tys. granatów i 1.000 pistoletów maszynowych "Sten", a takze wiele innych srodków walki. W 1943 r. zostalem awansowany do stopnia majora i odznaczony Zlotym Krzyzem Zaslugi z Mieczami.

Czy mial Pan mozliwosc bezposredniego udzialu w walce?

- W 1943 r. komendant okregu skierowal mnie do sluzby liniowej. Bardzo sie z tego cieszylem, gdyz pragnalem walczyc z wrogiem. Zostalem inspektorem Inspektoratu Rejonowego AK kryptonim "Miara", który obejmowal obwody: Miechów, Olkusz i Pinczów. Funkcje te pelnilem do stycznia 1945 r. - rozwiazania AK. Poslugiwalem sie w tym okresie pseudonimami "Tysiac" i "Bolko".
Moim zadaniem bylo scalenie i zintegrowanie wszystkich organizacji niepodleglosciowych. Doprowadzilem tez do stanu gotowosci bojowej dwie wielkie jednostki AK: 106 Dywizje Piechoty (która osobiscie dowodzilem) oraz Krakowska Brygade Kawalerii Zmotoryzowanej. Pierwsza z nich liczyla okolo 16 tysiecy zolnierzy, zas druga okolo 4 tysiace. Dowodzilem podlegajacymi mi oddzialami zarówno w ostatniej dekadzie lipca, jak i pózniej w pierwszej dekadzie sierpnia 1944 r. podczas walk o utworzenie "Kazimierzowsko-Proszowickiej Rzeczypospolitej Partyzanckiej", calkowicie uwolnionej od wladzy okupacyjnej na bliskim zapleczu frontu. Podlegle mi oddzialy partyzanckie przeprowadzily okolo dwustu znaczacych akcji zbrojnych i okolo pieciuset akcji mniejszych. Za dowodzenie podleglymi mi oddzialami zostalem odznaczony orderem Virtuti Militari V Klasy. Awans na podpulkownika otrzymalem ze starszenstwem od dnia 11 listopada 1944 r.

Jak potraktowaly Pana komunistyczne wladze PRL?

- W styczniu 1945 r. odmówilem podporzadkowania podleglych mi oddzialów komunistycznemu rzadowi w Lublinie i pozostalem wierny prawowitemu rzadowi RP w Londynie. Wraz z grupa bylych zolnierzy postanowilem po wojnie wyjechac w rejon Elblaga, gdzie przystapilem do realizacji swoich dawnych marzen spóldzielczych. Rozpoczelismy gospodarowanie na roli, organizujac spóldzielnie.
Bardzo szybko zainteresowalo sie nami UB. Mimo ze sie ujawnilem, bylem trzykrotnie aresztowany. Dwa razy wyszedlem na wolnosc, najgrozniejsze bylo trzecie aresztowanie, które nastapilo 29 lipca 1949 r. Zostalem przewieziony do Warszawy, a potem do Krakowa, gdzie przeszedlem brutalne sledztwo. Na podstawie spreparowanych przez UB zarzutów zostalem oskarzony o rzekoma "wspólprace z Niemcami i zdrade Ojczyzny", dwukrotnie skazany na kare smierci. 270 dni siedzialem w celi smierci. Rodzina zlozyla prosbe o moje ulaskawienie. Wyrok smierci zamieniono mi na dozywocie, a potem na kare 12 lat wiezienia. Po siedmiu latach i trzech miesiacach spedzonych w wiezieniu wyszedlem na wolnosc w okresie pazdziernikowej odwilzy. Nie wystapilem o rehabilitacje ani o odszkodowanie, gdyz walczylem za Ojczyzne, a nie dla pieniedzy. Wrócilem do rodziny w Elblagu i przystapilem do organizowania spóldzielni ogrodniczo-pszczelarskiej, której zostalem prezesem. Po pewnym czasie, na skutek nacisków sluzby bezpieczenstwa, przestalem pelnic te funkcje. Dzieki dawnemu kapelanowi mojej dywizji - ksiedzu dr. Waclawowi Radoszowi (pseudonim "Chetny") - otrzymalem stala prace w Wojewódzkim Oddziale PAX w Gdansku, na stanowisku szefa kolportazu. W PAX-ie spotkalem wielu patriotów. Po przejsciu na emeryture duzo dzialam spolecznie.

O ile mi wiadomo, oprócz dzialalnosci w srodowisku zolnierzy AK prowadzi Pan równiez ozywiona dzialalnosc religijna.

- Dzieki Bogu i wstawiennictwu Matki Bozej ocalalem wiele razy zarówno w czasie wojny, jak i pózniej, gdy znalazlem sie w kazamatach UB. Juz w 1939 roku, gdy przekradlem sie przez granice i zostalem zatrzymany na terenie Generalnej Guberni, zandarm niemiecki zobaczyl wyciagniety z mojej lewej kieszeni ryngraf z Matka Boska Czestochowska, który znalazlem podczas bojów nad Bugiem, wzial go do reki, popatrzyl i powiedzial: "Matka Boska Czestochowska", a gdy potwierdzilem skinieniem glowy, niespodziewanym gestem dloni wskazal mi, ze jestem wolny. Gdy wyszedlem na zewnatrz, od razu w duchu podziekowalem Maryi.
Kiedy wraz z innymi zolnierzami AK siedzialem w ciemnej piwnicy UB, przez jakis czas byl wsród nas ksiadz jezuita z Krakowa, który przewodzil naszym modlitwom, spowiadal, umacnial w wierze. On to pierwszy zapoznal mnie z cudownymi objawieniami blogoslawionej siostry Faustyny Kowalskiej i nauczyl koronki do Milosierdzia Bozego.
Ocalalem od smierci dzieki Milosierdziu Bozemu i Niepokalanemu Sercu Matki Bozej. Stale wiec modlilem sie do Króla Milosierdzia. Totez gdy w 1972 roku przybyla do Elblaga z Poznania Aleksandra Czerwiak, czcicielka Milosierdzia Bozego, z jej inspiracji, w porozumieniu z proboszczem mojej parafii sw. Jerzego -ksiedzem kanonikiem Mieczyslawem Wojciukiem, zapoczatkowalismy zorganizowane formy czci Milosierdzia Bozego. Wazna role w szerzeniu tego nabozenstwa odgrywa zorganizowana przy parafii sw. Jerzego w Elblagu Gwardia Jezusa i Maryi, która powstala pod koniec lat siedemdziesiatych.

Czym jest Gwardia Jezusa i Maryi?

- Jej podstawowa komórka organizacyjna i modlitewna jest Kolo (Róza) Rycerskie, na którego czele stoi przodownik (zelator). Kolo liczy 15 czlonków - rycerzy. Piec kól tworzy Grupe Rycerska, na czele której stoi przewodnik. Takich grup mamy juz dziesiec. W sumie nasza Gwardia liczy juz okolo 800 czlonków. Obowiazuje nas czyn, slowo i modlitwa. Do najwazniejszych obowiazków rycerzy Gwardii nalezy codzienne odmawianie jednej tajemnicy Rózanca i codzienne odmawianie co najmniej jednej dziesiatki koronki do Milosierdzia Bozego, jak równiez uczestniczenie w miare mozliwosci w organizowanych przez Gwardie nabozenstwach do Milosierdzia Bozego i Niepokalanego Serca Maryi, a takze w innych wystapieniach modlitewnych. Zajmujemy sie tez akcjami dobroczynnymi, zwlaszcza pomoca chorym.

Dziekuje za rozmowe.
Pawel Kossecki





Odpowiedzi:



Wpisz Twoj komentarz:

Imie:

E-Mail:

Tytul/Temat:

Wpis:

Opcjonalne:

URL do strony:

Tytul strony:

URL do zdjecia:


[ Czytaj odpowiedzi ] [ Wpisz swoj komentarz ] [ Otwarty Mikrofon - Forum Dyskusyjne ]